Najważniejsza rzecz w dietetyce... Czyli jak kontekst zmienia odbiór całokształtu?

 Hej Hej ✌👋


Obserwując sportowy świat (oraz ten po prostu "fit") na tiktoku czy instagramie bardzo często można zauważyć dwie rzeczy, których ludzie nie rozumieją, albo dobitnie chcą się dowartościować płytką i niekiedy powierzchowną wiedzą na dany temat.

Zazwyczaj jest to po prostu mix patrzenia zero - jedynkowego, czarno białego z bardzo szkodliwym "moja racja jest mojsza, więc lepsza", a w rzeczywistości w kwestii zdrowia i żywienia na 99.9% pytań bez kontekstu jedyna dobra odpowiedź to już w pewien sposób memiczne "#ToZależy".

Pokaże to na ekstremalnie prostym i podstawowym schemacie:
1) "Ile jeść białka?"

To zależy od:
- Masa, czy redukcja?
- Czy EGFR jest w normie, czy jednak występuje jakiś problem z nerkami
- Jaki jest cel? 
- Jaki sport uprawiasz?

Banalne pytanie, ale potrafi nasunąć kilka pytań rozwijających sytuację. 

A jak to wygląda, gdy najgłośniejsze osoby, z wprost nieproporcjonalną wiedzą zaczną krzyczeć?
Przykład:
"Osoba jedząca np 10 określonych produktów, skrajnie niedoborowe długoterminowo, ale dietetyk prowadzący chwali się na instagramie, że wszystko idzie ku lepszemu [...]"

Jaka będzie reakcja?
Zapewne atak, że się nie zna, że to i tamto
Dlaczego? Bo albo nie dał kontekstu, albo te osoby nie wysiliły się na tyle, aby go przeczytać, więc ja go dodam na potrzeby przykładu:
Pacjent/ Podopieczny ten ma ciężką formę IBS, większość interwencji wprowadzanych w przeszłości nie przyniosły skutku, każdy jego dzień to albo biegunki, albo ból brzucha i zaparcia.
Jednak ten jeden dietetyk znalazł to, czego inni nie mogli znaleźć, wie co, ile i kiedy powoduje dane dolegliwości, a owy skrajnie niedoborowy jadłospis to element dietoterapii LOWFODMAP, która właśnie kończą i zaczną wprowadzać elementy bilansujące dietę tak, aby dolegliwości nie wróciły.

Zmienia to postać rzeczy prawda? 

Kolejny przykład:
Dietetyk chwali się progresem swojego podopiecznego, który... no właśnie po zdjęciach nie widać, aby ten progres był duży, jest to raczej "-2kg i ciągły stan, w którym jest co redukować (ale nie jest to otyłość, czy nawet nadwaga)", więc ludzie ochoczo zacierają ręce, żeby wylać wiadro nieuargumentowanych (więc bezsensownych) hejtów, w stylu "co to za przemiana jak nie widać różnicy???"

Zbudujmy do tego kontekst raz kolejny:
Osoba ta miała w badaniach krwi istną parabolę, testosteron poniżej normy, trójglicerydy powyżej itd itp, więc logiczne jest, że pierwszym zabiegiem do naprawy jest stan zdrowia, a nie to, czy ktoś wygląda jak "model na plaży" i właśnie tym dany specjalista się chwali - Jego pacjent/ podopieczny po X czasu współpracy w końcu ma dobre wyniki badań, które poprawią się jeszcze mocniej, gdy skończą redukcję, która w tym przypadku była drugorzędna.
Brzmi jak dobrze wykonana robota, ale ludzie jej nie rozumieją. 

Więc podsumowując ten wpis - jeśli ktoś nie sprawia wrażenie szura (wcale nie oznacza to, że nim nie jest, ale tak załóżmy) to zamiast wylewać w jego komentarzach jakieś przemyślenia (w agresywnym tonie) najpierw warto zapytać, "ale dlaczego tak?".

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak to jest z tymi makroskładnikami? Część 2 - Węglowodany

Dlaczego cheat meal i cheat day to jedna z najgorszych rzeczy jaką możesz zrobić?

Trzy najważniejsze elementy udanej redukcji!